Kiedy naprawdę i dlaczego urodził się Jezus?

Po co nam Boże Narodzenie? Jak je przeżywać? O tym mówi abp Marek Jędraszewski w homilii wygłoszonej podczas Pasterki w Katedrze Wawelskiej.

Swoją homilię metropolita krakowski oparł na słowach Pieśni o Bogu ukrytym Karola Wojtyły. Najpierw jednak nawiązał do Listu św. Pawła do Galatów, w którym można zauważyć zmieszanie się chwili i wieczności, wyrażone słowami: pełnia czasu.


Ogarniając długie dzieje ludzkości, potrafimy wskazać ów rok, w którym nastała pełnia czasu, to znaczy określić to, kiedy spełniła się mesjańska zapowiedź proroków - gdy na świat zstąpiła Światłość i gdy chwila zmieszała się z wiecznością.

Biorąc pod uwagę dane, jakie w swoich Ewangeliach przekazali św. Mateusz i św. Łukasz, historycy są w stanie skorygować błąd mnicha Dionizjusza Mniejszego, który erę od narodzenia Chrystusa zaczął liczyć od 753 roku od założenia Rzymu przez legendarnego Romulusa. Dzięki nim wiadomo, że Chrystus narodził się cztery lata wcześniej.


Nie znamy natomiast dokładnej, dziennej daty owej cudownej betlejemskiej nocy, podczas której przebywający na polu pasterze, trzymający nocną straż nad swoim stadem, zostali oświeceni chwałą Pańską. Dlatego też antyczna tradycja chrześcijańska datę dzienną narodzin Pana Jezusa zastąpiła tym, co było znane z astronomii: dniem 25 grudnia, czyli pierwszym dniem, kiedy swój zwycięski bieg zaczyna światłość pokonująca ciemności nocy.


Dzień zimowego przesilenia stał się dniem świętowania Narodzenia Syna Bożego. Jest to wymiar chwili, mierzonej ludzkim czasem. W nim się przecież rodzimy, przemijamy i odchodzimy. Ale jak pojąć to, że niedająca się objąć ludzkim rozumem Boża wieczność weszła w chwilę człowieka, co więcej: z nią się zmieszała?


Tajemnica cudu Wcielenia polega na tym, że spotkanie się Bożej wieczności z człowieczą chwilą było niezwykłym zmieszaniem się porządku boskiego i ludzkiego. To kropla objęła morze. To ona nadała morzu niezwykły smak. Przestało być ono okrutnym i wrogim żywiołem. Zostało przeniknięte boskim kształtem.


Syn Boży stał się człowiekiem właśnie po to, aby ludzie mogli się stać synami Bożymi. W ten sposób Odwieczny Bóg, zsyłając nam Swego Syna, otwarł zamknięte przez grzech Adama bramy wieczności. Wszystko to dokonało się poprzez człowieczą kruchość, którą owej cudownej betlejemskiej nocy przyjął na siebie i w którą niejako się przyodział Boski Logos, Odwieczne Słowo.


Ponad wszystko, co jest w stanie swym rozumem ogarnąć człowiek większa jest miłość Boga, który powołał ludzi do istnienia i który mimo ludzkich grzechów i upadków pragnie ich wiecznego szczęścia. Bóg jest Miłością, a dla Miłości nie ma nic niemożliwego. Nie ma więc nic niemożliwego dla miłości Boga, który kocha człowieka. To dlatego «Bóg porzucił szczęście swoje. Wszedł między lud ukochany, dzieląc z nim trudy i znoje».


Trudy i znoje Syna Bożego zaczęły się już od chwili, kiedy się urodził, a Maryja położyła go w żłobie. Nie było domu - była jedynie pasterska grota; nie było łóżeczka, był tylko żłób, gdzie zwierzęta znajdowały dla siebie pokarm. Ale ponieważ dla Miłości nie ma żadnych granic, to właśnie Ona przenikała ciepłem swej błogosławionej obecności znajdujących się w betlejemskiej grocie ludzi - Maryję, Józefa, pasterzy.


Przemieniała ich, wzruszała i zachwycała. Ten zachwyt odnaleźć można m.in. w polskich kolędach i pastorałkach. To wzruszenie odkrywamy również w dalszych wersach Pieśni o Bogu ukrytym: «Uwielbiam cię, siano wonne, bo nie znajduję w tobie dumy dojrzałych kłosów. Uwielbiam cię, siano wonne, któreś tuliło w sobie Dziecinę bosą».


To uwielbienie nie jest możliwe bez wiary. Nie jest możliwe to uwielbienie bez miłości, która z wiary wypływa. Nie jest możliwe właściwe przeżycie Świąt Bożego Narodzenia bez naszej wiary i miłości. Jeśli one naprawdę nas przenikają, odpowiadamy głębią swego człowieczeństwa na miłość Boga, który dla nas stał się Człowiekiem.


W Liście św. Pawła do Tytusa znaleźć można odpowiedź człowieka na budzące wzruszenie nachylenie się Boga nad ludźmi. Stał się Człowiekiem - Bratem każdego i każdej z nas. Ustanowił więzy niewyobrażalnego wprost braterstwa, w którym trwamy dzięki mocy Jego nieskończonej miłości. Czujemy delikatny uścisk Jego bliskości.


Karol Wojtyła w Pieśni o Bogu ukrytym pisał: Zamknięty w takim uścisku jakby muśnięcie po twarzy, po którym zapada zdziwienie i cisza, cisza bez słowa, która nic nie pojmuje, niczego nie równoważy - w tej ciszy unoszę nad sobą nachylenie Boga.


Tej świętej nocy, która jest przedłużeniem cudownej nocy betlejemskiej, z największą czcią klękamy przed Tajemnicą, Kroplą, Dzieciną. «Cicha noc, święta noc Pokój niesie ludziom wszem. A u żłóbka Matka Święta, Czuwa sama uśmiechnięta, Nad Dzieciątka snem». Najświętsza Panienko, daj nam tak czuwać i trwać.

Całość homilii można obejrzeć tutaj: 


 

 

 

/za: diecezja.pl; fot.: pixabay.com/

Biografia

Józef Tischner

Ks. Józef Tischner urodził się 12 marca 1931 roku w Starym Sączu i został ochrzczony 2 kwietnia tegoż roku w starosądeckim kościele parafialnym (otrzymał imiona Józef Stanisław). Rodzice byli nauczycielami: ojciec – Józef – pochodził z Sącza, matka – Weronika z Chowańców – z Jurgowa. Dzieciństwo i młodość spędził w Łopusznej, gdzie ojciec otrzymał w 1932 roku posadę kierownika szkoły...

Czytaj dalej

Partnerzy